Hej wszystkim! Mam na imię Martyna, mam 15 lat i już od dłuższego czasu przymierzałam się do założenia bloga. Wyjątkowo ciekawi mnie blogsfera jak i youtube, dlatego w końcu postanowiłam zacząć chociaż z jedną z tych rzeczy. Zdaję sobie sprawę, że aby przyciągnąć jakąś garstkę czytelników muszę być systematyczna i przykładać się do tego co robię. Mam nadzieję, że tak właśnie będzie. Powiadają, że początki są zawsze najtrudniejsze, dlatego mam nadzieję, że będziecie wyrozumiali.

Choć już dziś odbyło się rozpoczęcie roku, ja chciałabym wam krótko przedstawić ostatni wakacyjny weekend, który spędziłam wyjątkowo przyjemnie. 29 sierpnia w Częstochowie odbył się bardzo popularny ostatnio festiwal kolorów, który w moim mieście połączyli z festiwalem baniek. W czerwcu miałam okazję bawić się na tej imprezie w Katowicach i moim zdaniem była ona dużo lepsza niż ta sobotnia. Myślę, że było to spowodowane po pierwsze tym, że w Częstochowie było mniej ludzi, a także dużo gorszą organizacją. Nie wiem, jak można nazwać festiwalem baniek, wydarzenie podczas którego stoi kilka misek z wodą mydlaną i różnej długości sznurki, którymi ludzie mogą stworzyć kilka dużych baniek. Jak dla mnie żadnej zabawy w tym nie ma, fajny dodatek, ale nie osobno stworzone wydarzenie. Jedynymi ciekawymi momentami były wyrzuty kolorów, które trwały zaledwie minutkę.
Dlatego też wraz z koleżankami dość szybko się zebrałyśmy z miejsca festiwalu i tak jak miałyśmy zaplanowane wsiadłyśmy w pociąg i pojechałyśmy do pewnej letniskowej miejscowości, gdzie jedna z dziewczyn ma dom. Tam natomiast odbywał się inna impreza, bardziej z myślą o dorosłych i ludziach starszych, ale w niektórych momentach miałam wrażenie, że mogłabym się tu lepiej bawić niż na tamtych festiwalach. Rzeczą na którą wszyscy czekali były fajerwerki, których zdjęcia możecie zobaczyć powyżej. Piękna całemu pokazowi dodawał księżyc, który wyglądał w tym dniu wyjątkowo pięknie.
Oczywiście nie obyło się bez ogniska. Kiełbaski, grzanki, pianki, herbatniki oraz czekolada królowały tego wieczoru. Eska Music Awards oglądane jednym okiem, a potem już tylko głośna muzyka. Wyjątkowo udany wieczór.
Kto by pomyślał, że pogoda obdarzy nas jeszcze w takie promienie słońca i duszności w ostatni weekend wakacji? Dużo lodów na ochłodę, trochę moczenia nóg w basenie i niestety powrót do domu.
Takim akcentem zakończyłam wakacyjną wolność. A Wy jak spędziliście ostatnie dni wakacji?




